Wiem że to może brzmieć śmiesznie i że pewnie spodziewacie się kolejnego napadu za 2-3 dni, ale tak tym razem nie będzie.
Dzisiaj wydarzyły się dwie rzeczy. Czuję się z nimi tragicznie ale właśnie czegoś takiego potrzebowałam bo podobne dwa kopy spotkały mnie w zeszłym roku kiedy mi się w końcu udało.
Po pierwsze byłam u fizjoterapeuty (lata noszenia ciężkiej torby na prawym ramieniu zrobiły swoje) i wiadomo że do masażu trzeba się rozebrać. I kiedy miałam zrobić zwis, a on musiał mnie przytrzymać padło TO pytanie:
-Ile ważysz?
-eee... 63? (w życiu nie przyznałabym się do prawdziwej wagi)
-Tak mało? A myślałem że z 80
Ja pierdolę. Mało się nie popłakałam na tym stole. Kurwa, kurwa, kurwa. Czyli to jednak nie jest tak że mi się wydaje tylko to kurwa zaczyna być poważnie widać. Ratuje mnie tylko to że buzię mam ładną (chociaż im jestem szczuplejsza, tym bardziej zapadają mi się policzki i jest tym ładniejsza) to może dlatego ludzie się jeszcze nie wstydzą ze mną pokazywać.
Druga rzecz. Dostałam snapa od A. z jakąś dupą. Taka bruneteczka, szczuplutka, ładniutka. Kop na dokładkę.
A żeby tego wszystkiego było mało to miałam napad dzisiaj uwaga uwaga o 6 rano.
Ekstrra. 2 z 4 dni wykorzystane.
Może pomyślicie że to źle że zaplanowałam takie napadowe dni, ale chodzi o to że jeśli na przykład będę miała psychiczny głód to pomyślę sobie że przecież mogę poczekać np. do soboty będę mogła zrobić to na spokojnie. A pewnie jak przyjdzie sobota to stwierdzę że nie warto. Poza tym trafią się urodziny, jakiś wyjazd, a ja nie będę musiała zamknąć się w domu bo mam przecież do wykorzystania 2 awaryjne dni, prawda?
Ustaliłam sobie też 4 dni do 1000kcal, żeby uniknąć sytuacji z wczoraj kiedy przekroczenie granicy o głupie 150kcal pociągnęło za sobą gigantyczny napad. Do wykorzystania, kiedy organizm będzie zmęczony i po prostu będzie wymagał trochę więcej jedzenia z powodu głodu fizycznego, nie psychicznego.
A reszta zgodnie z ustaleniami. 600kcal codziennie plus codzienne ćwiczenia.
I jeszcze im wszystkim pokażę. Będą mi jeszcze wszyscy mówili że jestem za chuda. Będą prosili żebym coś zjadła zamiast pytać się czy na pewno chcę ciastko. Będą pytali czy ważę chociaż 50kg. Będą się o mnie martwili i będą mnie podziwiali.
Chcę znów usłyszeć że jestem piękna. Chcę usłyszeć że jestem silna. Chcę usłyszeć że mam przestać już chudnąć. Chcę być niesamowita.
P.S. Biorę sobie ABC jako taką rozpiskę motywującą, ale jak limit będzie niższy a zjem 600 to ok. Ale np. jest 300 to mówię ok, dzisiaj powinno być trochę mniej niż wczoraj, bardziej jako sugestię niż ścisłą rozpiskę, bo wydaje mi się że mój plan jest optymalny. Dlaczego ABC? Pasuje mi do limitu czasowego a limity podobne do moich (najwięcej 500 a mój 600)
I mała motywacja:
Oczywiście ja mam zamiar być trochę jędrniejsza bo po pierwszę sporo ćwiczę, stosuję masę kremów no i jestem szczuplejsza od dziewczyny po lewej.
JAK JUŻ CHUDNĄĆ TO Z ROZMACHEM!